poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział I
- Wiwka, Wiwka! wstawaj, proszę! nie uwierzysz co się stało! - moja młodsza siostra biegała po moim pokoju, krzycząc przy tym jak opentana.
- Hmmm.. ? - mruknęłam, otwierając jedno oko.
- Justin, Justin, Justin! - krzyczała, podskakując energicznie.
- Sav, o co chodzi ? Czemu tak krzyczysz ? Co jest takie ważne, że muszę tak wcześnie wstawać ? - zapytałam gdy w końcu zdołałam usiąść na łóżku, leniwie ziewając. Mojej siostrze brakowało tchu, jednak dalej uparcie podskakiwała podśpiewując sobie pod nosem.
- Nie uwierzysz! Justin będzie w Polsce, w końcu do nas przyjedzie! Zagra koncert w naszym kraju! - była tak podekscytowana, że chyba nic nie byłoby w stanie jej uspokoić.
- Ahhhh... to o to chodzi. I co, rozumiem, że się tam wybierasz ? - zapytałam, chociaż doskonale znałam odpowiedź. Nie przegapiłaby tego, nie Savana.
- Tak, tak, tak, taaaaak! - ciągle mówiła, a raczej krzyczała tym swoim słodkim głosikiem, aż cud, że mama jeszcze nic nie powiedziała.
-No dobra, to pozostaje Ci tylko przekonać mamę, maleństwo - nie lubiła jak tak do niej mówiłam, skrzywiła się lekko i wybiegła, zostawiając otwarte drzwi.
Tak to była moja młodsza siostra, Savana ma 14 lat i kompletnego świra na punkcie Justina Biebera. Jest w tym wszystkim coś co mnie naprawdę rozczula. A ja ? ja jestem Wiwiana, tak wiem, mama nie oszczędziła nam oryginalnych imion, jednak naprawdę je lubię. 18 lat na karku. Mieszkamy w Krakowie z mamą. Ojciec zostawił nas jak miałam 5 lat. Nie mamy kontaktu, czasem tylko przypomni sobie i zadzwoni do mamy co i tak zawsze kończy się awanturą, dobrze, że tylko telefoniczną. Sav go nie pamięta, lepiej dla niej.
- Savana, Wiwiana! śniadanie na stole - mama lubiła krzątać się po kuchni od samego rana. Była sobota. Zawsze robiła śniadania w weekendy, reszte tygodnia spędzała przeważnie w pracy, jedt adwokatem, coś za coś.
Zwlokłam się z łóżka i w piżamie powędrowałam do kuchni. Przy stole siedziała już Savana, opowiadałam mamie coś o Justinie, pewnie próbowała przekonać ją co do koncertu. Oczy świeciły się jej ze szczęścia jak nigdy wcześniej.
- Cześć mamuś - powiedziałam siadając do stołu
- Dziecko, mogłabyś się ubrać, popatrz która jest godzina, jak zwykle przesiedzisz cały dzień w piżamie - nie lubiła tego, chociaż nie wiem do końca dlaczego
- Oj, mamo, jest weekend, muszę trochę odpocząć, każdy czasem musi.. - zabrałam się za jedzenie
- To co mamo, mogę iść na koncert Justina ? proszę, proszę, proszę! obiecuję, że będę grzeczna, najgrzeczniejsza na świecie! - mam wrażenie, że moja siostra zrobiłaby wszystko żeby tylko spędzić te dwie godziny patrząc na swojego idola. Bieber-Fever ? tak to się nazywa ? słodkie.
- To zależy kiedy, gdzie i o której godzinie - na pewno się zgodzi, nie zrobiłaby jej tego, wie jak bardzo jej na tym zależy.
- Za dwa tygodnie, w Łodzi! Błaga, błagam - prosiła składając recę jak do modlitwy.
- Dobrze, maleństwo ale pod jednym warunkiem - też jej się czasem zdarzało.
- Jakim, jakim, jakim ?! Zrobię wszystko, posprzątam cały dom, umyję samochód, zrobię co zechcesz! - mama w tym momencie popatrzyła na mnie, wiedziałam jak to się skończy, jaki jest warunek.
- Wiwka pójdzie z Tobą, będzie miała na Ciebie oko, samej Cię nie puszczę - mama bardzo się o nas troszczyła, gdyby stało się coś którejś z nas, nie przeżyłaby tego. Savana rzuciła się na mamę, całując ją i dziękując..
- Ale dom i tak posprzątasz, skoro się już zobowiązałaś, chętnie skorzystam z Twojej pomocy - śmiała się odwzajemniając czułości mojej małej siostry.
Savana usiadła i popatrzyła na mnie
- Tylko nie zrób mi wstydu, okej ? Judka idzie z nami - powiedziała śmiejąc się i trzęsąc z podekscytowania
- Dobra, mała. Postaram się jakoś ukryć moją miłość do Biebera i nie mdleć na jego widok - w tym momencie Sav rzuciła we mnie kawałkiem chleba i wystawiła język.
Nie mam fioła na punkcie Justina, nie śledzę go na twitterze, fejsie. Nie zbieram plakatów z jego buźką, jestem neutralna. Ma dobry głos, kilka piosenek które wpadły mi w ucho, zresztątrudno się dziwić jak codziennie z pokoju mojej siostry słychać jego głos. Dzięki niej sporo o nim wiem, czasem potrafi nawijać godzinami. Sama na pewno nie poszłabym na jego koncert. Nie kręci mnie tłum piszczących i wściekłych fanek. Jednak, czego nie robi się dla młodszej siostry, dla kochanego maleństwa ... ?
_________________________________________
jeśli macie jakieś uwagi, piszcie śmiało w komentarzach. chcecie kolejny rozdział ? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)